FANDOM


Ta pasta została przeniesiona z polskiej Creepypasta Wiki. Ma ona charakter archiwalny, dlatego prosimy nie edytować jej zawartości.


Mark i jego córka-Lauren przeprowadzili się z miasta do małej wsi po śmierci żony Mark'a. Musieli... W mieście zbyt dużo rzeczy przypominało mu o Marie. Mark zmuszony był brać tabletki antydepresyjne. Niestety, to nie pomagało. Przeprowadzka była jedyną opcją.

Lauren nie podobał się ten pomysł. Tam miała znajomych. Nie uśmiechało jej się zaczynać wszystkiego od nowa. No trudno, miała tylko 14 lat i jej zdanie nie za bardzo się liczyło.

Początki nie były łatwe. Ba, dopiero się wprowadzili, a Mark był bez pracy. Na szczęście po kilku tygodniach znalazł pracę w zawodzie, który zawsze wykonywał. Dostał pracę lalkarza. Z Lauren nie było tak kolorowo. Ludzie w jej klasie to totalne palanty, co drugi to kujon lub plastikowa lala i nikt nawet nie ruszył się żeby się z nią poznać. Była samotna, jej ojciec to widział. Nie chciał żeby jego córka była samotna tak jak on kiedyś był.

Nie mógł znaleźć jej znajomych na siłę, dobrze to widział. Postanowił zrobić coś co najlepiej mu wychodzi...Stworzyć marionetkę. Nie taką zwyczajną, bo ta miała być ludzkich rozmiarów. Pamiętał jak Lauren uwielbiała marionetki, gdy była mała, więc może taki prezent się jej spodoba.

Na tworzeniu jego dzieła spędzał całe dnie. No może nie całe, bo musiał chodzić jeszcze do pracy i na zakupy. Co jak co, ale ludzie muszą coś jeść. Spędzał więc w pracowni większość czasu. Nie zauważył nawet, że Lauren zdążyła znaleźć sobie nowych znajomych...niestety nie była to paczka szczęśliwych małolatów...Nie...

Lauren wstąpiła do sekty...przefarbowała sobie brązowe włosy na czarny, podobny do tego, który miała jej matka. Zaczęła ubierać się na czarno z akcentami punk'owymi. Mark zauważył zmianę w wyglądzie córki, ale uznał, że to tylko taki okres w dorastaniu i nie przejął się tym bardzo.

W końcu ukończył swoje dzieło. Marionetka miała,, skórę" tak jasną, że pochodziła kolorem pod biały. Włosy miała różowe, końcówkami nawet fioletowe. Niestety, nie miał nic co mogłoby pasować jako normalne oczy, więc lewe było całkowicie czarne a prawe tylko soczewkę miało szklaną. Jedyną pasująca sukienkę kupił w internecie. Była czarna, ramiączka opadały i kończyły się falbankami. Ubrał też ją w różowy gorset pasujący do włosów z trzema paskami i fioletowym środkiem. Jedyne buty jakie znalazł to, podobne do glanów, buty na koturnie.

Nie był pewien jak będzie wyglądać całe zestawienie, ale wyszło idealnie. Ostatnią kwestią była nazwa marionetki. Myślał nad nią przez długi czas, aż w końcu wpadł mu do głowy pomysł... Nazwał ja Tik. Z powodu zegara, który jako jedyny wydawał jakiekolwiek dźwięk podczas procesu tworzenia. Na jej szyi wystrugał więc napis,, Tik".

Ukończył pracę dokładnie przed urodzinami Lauren. To miał być prezent urodzinowy. W owym dniu musiał iść niestety do pracy. Zostawił więc Tik w pokoju córki z kartką urodzinową i wyszedł.

Lauren postanowiła zrobić sobie imprezę po powrocie ze szkoły. Zaprosiła swoich znajomych i została jej godzina po powrocie. Gdy zobaczyła Tik wpadła w szał. Jak już wspomniałam, dziewczyna się zmieniła. Już nie cieszyły ją drobne upominki. Oczekiwała czegoś lepszego, choćby nawet pieniędzy, a dostała głupią marionetkę... Uderzyła w nią pięścią tak, że upadła na ziemię i pękła od prawego kącika ust do połowy policzka. Lauren zabrała nożyczki i pocięła sukienkę Tik od dołu. Po tym trochę się uspokoiła.

Ogarnęła dom i zaczęli się zbierać jej nowi znajomi. Alkohol lał się strumieniami. Ktoś nawet przyniósł narkotyki. Gdy zrobiło się późno, ktoś rzucił pomysł wywołania duchów w pokoju Lauren, bo w końcu jest nowa w sekcje i musi doświadczyć pierwszego seansu spirytystycznego.

Potrzebowali tylko czegoś co nadawałoby się na obiekt nawiedzenia... Po wejściu do pokoju wszyscy już wiedzieli co to będzie...Tik...

Zebrali się w grupie, zapalili świeczki i zaczęli...na początku nic się nie działo...dopóki nie zgasło światło i zaczęła się burza...usłyszeli kroki zbliżające się do pokoju. Lauren była przerażona, ale nie mogła tego po sobie okazać... Nie teraz. Kroki były coraz głośniejsze, aż w końcu ktoś zaczął walić w drzwi.

Jeden ze znajomych dziewczyny podszedł niepewnie do drzwi...wszyscy w pokoju byli nieźle wystraszeni, głównie dzięki alkoholowi. Otworzył powoli drzwi...Po drugiej stronie był Mark, Lauren pierwszy raz zobaczyła go tak zdenerwowanego. ,,Wynocha! Już!" wszyscy wyszli z domu ,,Co ty robisz?!" ,,Kończę tą imprezę! Nadużyłaś mojego zaufania! Alkohol? Narkotyki? Masz dopiero cholerne 15 lat! Masz poważne kłopoty!" ,,Ty zawsze taki byłeś! Mama by nie darła się tylko pogadała i nie robiła wstydu przed znajomymi!" ,,Nie rozumiesz, że mamy nie ma?!" z tym Mark trzasnął drzwiami i poszedł do pokoju. ,,Stary pierdziel " powiedziała zdenerwowana Lauren i poszła spać.

Niestety, żadne z nich nie wiedziało, że nikt nie zakończył seansu...połączenie między światem umarłych trwało...a Tik ciągle była na środku narysowanego pentagramu...

Nie minęła godzina i wszyscy zasnęli. W domu panowała kompletna cisza i ciemność. Jedyne co można było zobaczyć to promienie księżyca w pełni wpadające do pokoju Lauren.

Strumień światła padał na twarz Tik... Nie było to nic niezwykłego, jedynie to, że marionetka zamrugała...

Jej oczy zeskanowały pokój i zatrzymały się na śpiącej figurze Lauren. Tik podniosła się na nogi, z początku poruszała się koślawo, ale już po chwili nie miała z tym żadnych problemów. Podeszła...nie...poszybowala niczym duch do śpiącej dziewczyny. Obserwowała ja przez dłuższy czas, aż nagle jej spojrzenie z obojetnego zmieniło się w pełne nienawiści...

Nie ma się co dziwić, Lauren zniszczyła strój Tik i przez nią miała pęknięty policzek...nie to ją jednak najbardziej zdenerwowało. Był to powód, że dziewczyna była niewdzięczna, nieodpowiedzialna i bezczelna. Miała wszystko czego można było sobie zapragnąć, mimo to wolała dołączyć się do sekty i ingerować w świat umarłych...

Tik wiedziała, że nie jest już zwyczajną marionetką, nie...teraz jest czym innym...była pewna. To dzięki Lauren, musiała więc się jej odwdzięczyć.

Z jej palców wysunęły się czerwone sznurki i obwiązały się dookoła ciała Lauren. Nagle napięły się tak, że z odsłoniętych części ciała zaczęły lać się strugi krwi. Dziewczyna natychmiast się obudziła. Gdy zobaczyła swoją, jeszcze do niedawna bezwładną, marionetkę, chciała krzyczeć, ale nie mogła. Czuła sznurki splątane na jej ciele i krew, która po nim spływała . Do jej oczu napłynęły łzy, wiedziała, że to koniec.

Tik napięła sznurki do tego stopnia, że przecięły skórę i mięśnie do kości. Jednym szarpnięciem również je przecięła ... Przed sobą miała zwłoki kogoś, komu była podarowana, kogoś, kto ją zniszczył. Niestety, nie czuła się zaspokojona... Jej celem była jeszcze jedna osoba...Mark...

Z domu Marka i Lauren można było usłyszeć głośny krzyk i nagłą ciszę... Tik wiedziała, że nie może tego tak zostawić. Rozlała benzynę wszędzie, gdzie była w stanie i podpaliła dom.

Stała przed palącym się domem. Jej szklane oko zmieniło kolor na ten sam, który miała przed sobą...kolor ognia, płomieni pożerających dom...jej dom, zwłoki jej stwórcy, właścicielki.

Wiedziała, że za chwilę zbiegną się sąsiedzi, policja i straż. Nie mogła tu dłużej zostać...mimo to czuła potrzebę ponownego zabicia...to było coś podniecającego, czuła, że to jedyna opcja, żeby czuła że,, żyje"...ale teraz musiała stąd odejść.

Poszła w stronę lasu...Poczuła nagle czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciła się, za nią stał chłopak...a przynajmniej przypominał chłopaka... Jego oczy i usta świeciły się na żółto, miał ciemne długie włosy, a na nich czapkę skaterską. Posiadał też szara bluzę i czarny płaszcz.

,,Kim jesteś?" zapytała ,,Dobrze wiesz kim...ważniejsze jest to, kim jesteś ty" uśmiechnął się do niej ,,Czego ode mnie chcesz?" ,,Zabrać Cie do nowego domu...zabrać Cie do Slender Mansion...jesteś jedną z nas..."

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki