FANDOM


Przepraszam, jeśli czegoś nie zrozumiecie. 

Cz 1 : http://pl.creepypasta.wikia.com/wiki/Smiling_Natalie 

---


Poznałam Slendermana i jego dwóch pomocników. Nazywali się Masky i Hoodie. Szliśmy przez ciemny las. W oddali zobaczyłam wielki mur. Tak jakby koniec lasu… dziwne. Szłam za nimi. Przed murem nie zatrzymywali się. Po prostu… wbiegli do niego, jakby go tam w ogóle nie było. Edytuj

=== -O kurwa, co to? Peron 9 i ¾? –Krzyknęłam. Usłyszałam dziwny, zmutowany głos. ===

=== -Po prostu wbiegnij. Tylko… -Nie dokończyli. Najpierw wbiegłam i się wyjebałam o kamień a potem wbiegłam i przewróciłam się na Masky’ego.  ===

=== -Ups. –Powiedziałam sztucznie i wstałam. Slendy strzelił face palma. ===

Szliśmy dalej. Zobaczyłam duży, szary dom. Było w nim dużo okien, ale nic nie mogłam zobaczyć.

-To nasz dom. –Powiedział Hoodie.

Slendy zadzwonił do drzwi. Bardzo się bałam. Nie wiedziałam na co mam się przygotować. Pomyślałam sobie, że zaraz stanie się coś okropnego. Zobaczyłam, że ktoś ciągnie za klamkę. Na chwilę przymknęłam oczy ze strachu i usłyszałam…

-BEEEEEEEEEEEEEEEEEEEN! NIEEEEEEEEEEEEEEE!

Otworzyłam oczy. Staliśmy w drzwiach i oglądaliśmy sytuację. Wszyscy krzyczeli. Około ośmioletnia dziewczynka z długimi, falowanymi, brązowymi włosami ubrana w różową sukienkę biła się z jakimś… elfem? Za nimi zobaczyłam jakiegoś czarno-białego clowna, który miał takie długie ręce, że nie można tego opisać.

-JANE! JANE! –Krzyczała jakaś dziewczyna w moim wieku z gęstymi, czarnymi włosami  z pasemkiem w kolorze fuksji związanymi w kitkę. Nie widziałam twarzy. Miała fioletową bluzę i czarną spódniczkę a na nogach czarno-czerwone podkolanówki i czarne trampki. Goniła jakąś starszą od siebie dziewczynę z czarnymi, kręconymi włosami i białą maską, na której były uśmiechnięte, czarne usta i CAŁE czarne oczy. Była ubrana w czarną sukienkę z koronką. Jak słyszałam, nazywała się Jane.

-NINA! NIE! –Jane krzyczała do Niny biegając po domy jak opętana. W rękach trzymała… dżem?

-Pomocy! –Usłyszałam jakiś głos z góry, ale nie chciałam wiedzieć kto to wołał i czemu… Wątpię, że byłoby to normalniejsze od obecnej sytuacji. Do pokoju wpadł jakiś siedemnastoletni chłopak. Miał białą skórę, która miała lekko szarawy odcień. Miał jakąś chustę na twarzy i okulary. Śmiał się jak psychopata. Chował się za kanapą, a za nim wbiegł chłopak o szarej skórze. Miał niebieską maskę na której były czarne otwory. Miał czarną bluzę.

-TOBY! –Wrzeszczał.

Jakiś czerwony pies, który był bardzo duży spokojnie leżał w kącie z ludzkim uśmiechem. W ciągu ułamka sekundy przez pokój przebiegła jakaś istota. Biegła tak szybko, że nie zdołałam nawet zobaczyć jak wygląda, ale biegła naprawdę bardzo szybko wymachując rękami na wszystkie strony, krzyczała jak jaskiniowiec i rozwaliła stół.

Wszyscy krzyczeli, piszczeli, biegali. Po trzech minutach zauważyli nas w drzwiach. Natychmiast się uspokoili.

-Co tu się dzieje? –Spytał Slendy. Miał jakiś zmutowany głos. Ale jak to… on nie ma ust… O CHOLIBKA…

Wszyscy zaczęli się przekrzykiwać i tłumaczyć się. W końcu nastała cisza. Hoodie zaczął opowiadać, że do nich dołączam. Poznałam osoby takie jak : Jane (the killer) Jane Arkensaw, Nina (the killer) Nina Hopkins, Ben Drowned, (Eyeless) Jack, (Laughing) Jack, Sally Williams, (Ticci) Toby, Rake (to chyba ten, który przebiegł przez pokój jak opętany w ciągu ułamka sekundy).

-Hej! Gdzie jest Jeff? –Krzyknął Masky. Ben spuścił głowę na dół. –Ben? Gdzie jest Jeff?

-No bo… On… ale… -mówił.

-GDZIE JEST JEFF? KTOKOLWIEK WIE? –Powiedział Hoodie. Zaczęliśmy rozmawiać o tym gdzie może być. Nagle usłyszeliśmy huk. Z sufitu spadł jakiś chłopak w białej bluzie, czarnych dresowych spodniach i czarnych trampkach. Miał czarne, długie włosy.

-Ja pierdole… -Szepnął.

-Jeff co ty tam robiłeś!? –Spytał się Ben z dziwną miną.

-POJEBIE! PRZYKLEIŁEŚ MNIE TAM! –Krzyczał Jeff na podłodze. Miał rozcięte usta i spalone powieki. Pomyślałam sobie „Jak on śpi?”. Ujrzałam, że Nina też tak miała.

-No ale ty nazwałeś mnie niedojebanym dzieckiem neo!

-Nie prawda ty cioto!

Do pokoju wpadł chłopak z zaszytymi kącikami ust (tak jak mam ja). Miał brązowe włosy, zielone oczy.

-O, Liu. –Powiedział Jeff. –Czemu jesteś w krwi?

-Zamknąłeś mnie w łazience… Powbijałeś igły do drzwi i jedyne co mogłem to było wyważenie drzwi. –Krzyknął. -A ty czemu masz zadrapania? –Powiedział sztucznie miłym głosem.

-Spadłem z sufitu. Ben mnie tam przykleił.

-Zwyzywałeś mnie i uwięziłeś Liu w łazience! –Wtrącił się Ben.

Znowu wszyscy krzyczeli. Slendy zaczął wszystkich uspokajać.

Po sprzątaniu pokoju, Jane chciała oprowadzić mnie po domu. Na końcu pokazała mi ogromny pokój, w którym były tylko łóżka. Rozumiem, że to sypialnia… Nagle poczułam, że ktoś coś na mnie wylewa. Obróciłam się.

-Co ty robisz? –Krzyknęłam. Jeff oblewał mnie wybielaczem. Nie reagował. Polewał mnie dalej aż byłam cała w płynie. Wyciągnął zapalniczkę. Zaczęłam chować się za Jane.

-Jeff, idź stąd. –Powiedziała.

-Ona musi być piękna! Musi być piękna jak ja! –Krzyknął. Podeszłam do niego.

-TY ZASRAŃCU! JA ZAWSZE JESTEM PIĘKNA!

-No to będziesz bardziej -Rzucił we mnie zapalniczką. Krzyczałam i biegałam a Jane mnie gasiła. Płomienie natychmiast się zgasiły. Zemdlałam. Obudziłam się w łóżku zabandażowana.

-Ja pierdole. Co się stało?

-Jeff Cię podpalił, zgasiłam Cię, owinęłam w bandaże, wyrzuciłam z domu Jeffa, Jeff wali w okno i chce wejść, tobie nic się nie stanie, nie było to groźne. –Zaczęła mówić. Zabiję go…

Po kilku dniach, gdy zdjęli mi bandaże, podeszłam do lustra. Miałam białą, szorstką skórę. Z włosami nic się nie stało, płomienie ich prawie nie ruszyły. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. Zza okna zobaczyłam, że to Jeff. Podbiegłam szybko do drzwi.

-Już jestem! –Krzyknął. Stanęłam naprzeciwko niego.  –O, hej Natalie, jesteś piękna, wiesz?

-O, hej Jeff, dziękuję, ale już nie żyjesz, wiesz? –Uśmiechnęłam się sztucznie.

Zaczął uciekać a ja goniłam go po całym domu. Wszyscy patrzeli się na nas jak na idiotów.

Jane zaczęła gonić go razem ze mną, a potem nawet Ben dołączył. W końcu uspokoiliśmy się. Jane cały czas kłóciła się z Jeffem.

-Czemu jej to zrobiłeś?! –Krzyczała.

-Bo tak! –Jane wyciągnęła nóż i zaczęła grozić Jeffowi. Jeff zrobił to samo. Laughing Jack spadł z krzesła jak to zobaczył. Chociaż nie, Sally go zepchnęła. Nagle telefon zawibrował w mojej kieszeni – ktoś dzwoni. Gdy go odebrałam, niechcąco włączyłam głośnik.

-TY CHUJU ODDAWAJ MOJĄ WYPŁATĘ –Darła się Laura. –GDZIE TY W OGÓLE JESTEŚ PIJAKU? –Rozłączyłam się. Wyrwałam nóż Jane i Jeffowi.

-Stop! 

-Pomocy… -usłyszałam cichy głos z sufitu. Wisiał tam Eyeless Jack.

-BEEEEN! TY GŁUPI ELFIE! –Latałam z nożami jak opętana a on się tylko śmiał i schował pod stołem. Znowu. ZNOWU TA ATMOSFERA SPRZED KILKU DNI.

-Ja pierdole. Co tu się dzieje… -Powiedziała Nina.

-Czemu wszyscy jesteście tak niedojebani? –Spytał Masky.

-Bo tak! –Krzyknął Jeff.

-KURWA ZAMKNIJ SIĘ JUŻ JEFF! -Wydarłam się na cały dom.

 

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.