FANDOM


Ta pasta została przeniesiona z polskiej Creepypasta Wiki. Ma ona charakter archiwalny, dlatego prosimy nie edytować jej zawartości.
Protoanimatroniki

Czy kiedykolwiek myślałeś że twórcy restauracji Chuck E. Cheese coś przed nami ukrywali? A może kiedykolwiek znalazłeś tam "coś". Nawet te straszne maskotki tańczące na scenie. Ja nie, ale znalazłem PRAWDZIWEGO Chucka E. Cheese. Zdarzyło się to, gdy po raz pierwszy odwiedziłem to miejsce. Miałem około pięciu, sześciu lat. Widząc te wszystkie reklamy biegających dzieci, które jadły pizzę i grały na Arcedach bez niczyjej opieki, błagałem moją matkę na kolanach aby mnie tam zabrała.

W końcu złamałem ją i poszliśmy tam. Byłem najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Zawiozła mnie ona w ciągu paru godzin przed wieczorem. O mało nie wywróciłem kobiety, która daje ci pieczątkę do ręki i wyprzedzając moją mamę, biegłem jak maniak. W końcu pieczątka została wybita i prawie z piskiem biegałem do wszystkich gier i zabaw. Po chwili natknąłem się na grę, gdzie uderzamy w głowy tylko że z rekinami. Po prawej był pokój "Tylko dla personelu".

Po minucie walenia w rekiny, wygrałem grę. Zanim zdążyłem krzyknąć ze zwycięstwa i zebrać swoje żetony usłyszałem przy pokoju "Tylko dla personelu". Słyszałem jak ktoś mówi "Test #15 na zmutowanym szczurze wywołał agresywne zachowania takie jak rzucanie biurkiem lub naukowcem o ścianę". Zastanawiałem się wtedy o czym oni mogli mówić? Może tworzyli nową grę? Będąc tak młody nie mogłem wiedzieć co tam się naprawdę dzieje. Byłem bardzo ciekawy, więc wcisnąłem się przed drzwiami i słuchałem jak sześcioletnie dziecko mogło słuchać.

Słyszałem jak każdy z uderzał drugiego. Mówili "Co zrobimy z tą bestią?", "Zabierz to od mnie!".

Druga osoba wymamrotała drugi krzyk jeszcze głośniejszy "Nie możemy tego tak zabić! To potworna wersja naszej maskotki!". Przestali mówić. Mrugnąłem po czym przycisnąłem się bliżej drzwi. Szybko zorientowałem się że to był zły pomysł, że drzwi otworzyły się ukazując im całą moją sylwetkę. Pośliznąłem się poprzez oparcie się o drzwi po czym upadłem na ziemię płasko swoją twarzą. Natychmiast usłyszałem jak ktoś szedł w moją stronę i poczułem że chwytają mnie za ręce. Straciłem przytomność. Budziłem się powoli, moje oczy podnosiły się powoli, czułem jak by były ciężkie a ja czułem się słabo. Wydawało mi się że byłem w jakimś pokoju przesłuchań.

Wysoki mężczyzna z poważną miną, ubrany w najczystszy garnitur jaki w życiu widziałem, szedł w moją stronę. Jakby wiedział że teraz wstanę...jakby wiedział że już nie śpię. Jego głos był głęboki, słyszałem też trzaski, ale nie wiem skąd ponieważ on teraz mówił.

"Ty wiesz... Ty wiesz... prawda?... Ty wiesz!" Mówił do mnie.

Byłem znokautowanym sześcioletnim dzieckiem, więc sam nie wiem co on od mnie chciał. Bełkotał przez chwilę co pozwoliło mi się ogarnąć i pozwolić mojemu językowi "działać poprawnie". "CO?" powiedziałem tępo i gwałtownie. Złapał mnie za rękę przez co zacząłem jęczeć, ale ten szybko mi zakrył usta, gdy usłyszał głośne walenie w drzwi. Ja z powodu swojego wieku zacząłem się drzeć i rwałem się. Mężczyzna puścił mnie i uderzył mnie żebym się zamknął.

Zapominając o wszystkim, poobijany, ześlizgnąłem się ze swojego krzesła. Uderzyłem swoje kolana, biegnąc w rój pokoju. Znowu zacząłem wrzeszczeć i uderzałem swoją nogą w coś co wydawało głośne stuknięcie metalu. Odwróciłem się i jęknąłem w otwór wentylacyjny. Kopnąłem ponownie z większą złością. Z głośnym piskiem klata od szybu wypadła. Ponownie zacząłem krzyczeć słysząc człowieka idącego w moją stronę z odgłosem jakiegoś metalu... splunąłem na niego. Byłem przerażony na śmierć. No bo, co ja tu robię? Gdzie jest moja mama? Ten zamachnął się na mnie, ale szybko cofnął rękę.

Usłyszałem kolejne głośne uderzenie, a mężczyzna cofnął się. Wykorzystałem to i używając moich małych rączek złapałem klatkę od szybu i pchnąłem nią go prosto na drzwi. W sam raz... usłyszałem jego krzyk i najgłośniejszy huk przy drzwiach. Wlazłem do szybu wentylacyjnego. Musiałem uciec. Nawet będąc w takim młodym wieku wiedziałem że jestem w niebezpieczeństwie. Po chwilowym rozglądaniu się zacząłem się czołgać wzdłuż szybu. Następnie usłyszałem głośne krzyki mężczyzny odbijające się echem przez szyb z innymi dźwiękami. Odpowiadały one odgłosom rozdzierania i pękania... teraz wiem że to była skóra i kości nieznajomego.

Dostałem się tak szybko jak mogłem. Widziałem małe światło za rogiem po paru minutach. Łatwo było usunąć klatkę od szybu. Chyba nie specjalnie martwią się czy nie są dobrze zakręcone. Upadłem po wyjściu, ale zaraz pobiegłem do miejsca, gdzie ostatni raz widziałem moją mamę. Ona wciąż tam była ze zmartwioną miną. Pobiegłem do niej, obejmując ją mocno. Moje oczy były teraz oszklone mokrymi, ciepłymi łzami. Chciałem iść do domu. Chciałem iść po prostu do domu.

"Chcę iść do domu." I jęczałem i narzekałem.

Popatrzyła się na mnie zdziwiona, ale zaraz potem położyła mi na policzku swój palec. "Musisz być bardzo zmęczony" mówiła ciepłym głosem. Zacisnąłem swoją pięść trzymając się mocno jej koszulki. Wyszliśmy z budynku prosto do naszego samochodu. Z dali można było usłyszeć syreny policyjne stające się coraz głośniejsze, a przy dużym parkingu stanęły radiowozy... przy niesamowitej pełnej zabawy pizzerii dla dzieci Chuck E. Cheese.

Moja matka prawie pobiegła do auta zapinając mnie. Kilka godzin później byliśmy w domu... bezpieczni. Tej nocy, kiedy wyszedłem z pokoju aby napić się wody przed snem, widziałem że moja matka oglądała wiadomości.

Mówili że jakiś zmutowany szczur wyszedł z restauracji Chuck E. Cheese i zniknął za drogą. Więc co się stało z prawdziwym Chuckiem? Tylko Bóg wie... Ale ja wiem jedno... nigdy, powtarzam, nigdy nie pójdę do Chucka E. Cheesa tak długo jak żyję.


Autor: 194.183.33.1

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.